Na moich drutach są ciągle przeróżne kolory włóczek.
Łączę je, mieszam i przerabiam zamieniając w chusty.
W latach 2009 - 2019 miałam bloga o adresie http://haft.blox.pl Wszystkie blogi zostały zamknięte przez właściciela platformy. Nie sprzedaję swoich prac, nie robię nic na zamówienie.
Na moich drutach są ciągle przeróżne kolory włóczek.
Łączę je, mieszam i przerabiam zamieniając w chusty.
Prezentuję chustę, którą roboczo nazwałam "Pszczółka w ulu".
Paski przypominają pszczołę, a kratki plastry miodu w ulu.
Dostałam w prezencie kilka kolorowych kłębuszków lichej włóczki. Osoba, która podarowała mi je sugerowała się prawdopodobnie właśnie owymi kolorami a nie składem włóczki. Postanowiłam dołączyć do tych kłębuszków szlachetną włóczkę i zabrałam się za dzierganie. Powstała chusta w kolorowe pasy.
Trzynastolatka prosiła co jakiś czas:
- Naucz mnie robić na drutach.
Kilka dni temu przysiadłyśmy do nauki. Pierwsze koty poszły za płoty i panna coś tam usiłowała dziergać. Okazało się, że rozumie w czym rzecz. Jedynym problemem była grubość włóczki i drutów. W moich zasobach są dość cienkie włóczki. Panna dziergała zbyt ścisłe oczka, czasami zgubiła po drodze jakieś oczko, innym razem wbiła drut między nitki włóczki. Nie była zadowolona.
Dzisiaj kupiłam grubą włóczkę (100 g = 137 m). Dałam druty nr 5,5 i panna dała radę w zasadzie bez pomyłek. I mamy pierwszy kwadrat samodzielnie wydziergany przez moją uczennicę. Ona jest dumna i ja też.
Kilka dni wystarczyło i zrobiłam szal w miodowym kolorze.
Nie kupiłam dziś pączków (z różnych powodów nie wyszłam na krok z domu). Przeglądając internet zajrzałam do kilku blogów. Tutaj dostałam olśnienia - klik i od razu zabrałam się do pracy.
Zamiast pączków zaserwowałam rodzinie drożdżowe racuchy na późny podwieczorek.
Wielbicielka wszelkich odcieni różowości i fioletów dostanie ode mnie w prezencie taką chustę: