środa, 9 października 2019

Pożegnanie


Dzisiaj pokazuję moje dziergadła, które powstały jakiś czas temu i ich zdjęcia siedziały w zasobach komputera.










To wszystko co mam do pokazania na blogu. 

Nadszedł czas zakończyć blogową przygodę.

Przygodę z blogowaniem zaczęłam na platformie Bloxa dziesięć lat temu. Po zamknięciu Bloxa przeniosłam się tutaj. Po kilku miesiącach na Bloggerze uznałam, że wyczerpał mi się zapał do blogowania i czas zająć się życiem w świecie realnym. Postanowiłam zminimalizować czas spędzony przy komputerze, w internecie i przy wszelkich robótkach. Nie zarzucę pewnie w całości wyszywanek i dziergania na drutach, ale nie będzie to tak intensywne zajęcie. 

Dziękuję wszystkim gościom za wizyty i przyjazne komentarze. 

Było mi miło was gościć.

Blog będzie sobie siedział w zasobach bloggera, nie skasuję go.

Całusy dla wszystkich.





poniedziałek, 7 października 2019

Kosmetyczka


Wreszcie przysiadłam do haftu, który bardzo długo leżał w zapomnieniu i czekał aż go dokończę. I tak w niedzielę skończyłam haftować kolejną Fridę. Mam nadzieję, że to już ostatnia. Wprowadziłam sporo zmian w porównaniu do oryginalnego schematu. Nie ukrywam, że podoba mi się.

Haft powędrował na upominkową dużą kosmetyczkę.







Przy okazji pochwalę się niespodziankami, które dostałam. Poprawiły mi humor, ponieważ od tygodnia jest on raczej wisielczy. 







niedziela, 6 października 2019

Niedzielny jesienny poranek


W niedzielny jesienny poranek Zosia uzupełniła garderobę niektórych lalek. Jak zwykle zrobiła to używając ulubionego "krawieckiego" materiału - ciastoliny. Jakiś czas temu pokazałam inne podobne dzieła Zosi.



Panna szyć nie potrafi ale znalazła sposób na zamienną formę lalkowej odzieży.

sobota, 5 października 2019

Otulacz - szyjogrzej


Kolorowy otulacz szyjogrzej:







Kilka lat temu zrobiłam podobne otulacze - szyjogrzeje. Sprawdzają się doskonale w użyciu. Grzeją i ozdabiają zimowe kurtki i palta. Uważam, że najładniejsze są te bardzo kolorowe. Można je zrobić z kolorowych resztek włóczek. Zawinięte wokół szyi odkrywają nowe układy kolorów.


czwartek, 3 października 2019

Zabrakło pieczywa...

Zabrakło w domu pieczywa? Nie chce się iść do sklepu z samego rana? Zrób więc podkarpackie proziaki - mączne placki z dodatkiem "prozy" (określenie regionalne na sodę oczyszczoną). Dawniej pieczono je na blasze kaflowej kuchni opalanej drewnem lub węglem. Tobie wystarczy sucha patelnia o grubym dnie. Proziaki w awaryjnej sytuacji zastąpią z powodzeniem chleb lub bułki. Można je jeść na ciepło, zimno, ze słodkimi dodatkami, wytrawnymi - jak chcesz i jak lubisz.

Ja miałam właśnie taką awaryjną sytuację i przypomniałam sobie o tym przepisie znalezionym dawno temu w zasobach internetu.




Można też poratować się podpłomykami, które były wypiekane przez ludzi około 15 tysięcy lat przed naszą erą. 
Nazewnictwo: w Polsce - podpłomyki, obszary Morza Śródziemnego - pita, na wschodzie - maca, Ameryka - tortilla. 
Do niektórych dodaje się obecnie drożdży, jajek lub mleka. Wszystkie one pochodzą jednak od tego przaśnego pieczywa, w którym była tylko woda i mąka. 







Warto przygotować kilka większych podpłomyków, odłożyć je i na przykład za kilka godzin nakarmić domowników podpłomykową pizzą z ulubionymi dodatkami. Suche i zimne podpłomyki  smarujemy sosem pomidorowym, układamy pokrojoną wędlinę, cebulę, plasterki pomidora plus to co lubimy na pizzy, posypujemy startym żółtym serem i ziołami. Pieczemy w piekarniku 10 - 15 minut w 200 stopniach. Podajemy na gorąco. Smacznego.








Może gdzieś zawieruszyła się czerstwa kajzerka? Wystarczy pokroić ją na cieniutkie plastry, posmarować masłem czosnkowym, posypać ulubionymi ziołami, startym żółtym serem. Parówka z szynki też się przyda. Wstawiamy całość do piekarnika na kilka minut i gotowe.






sobota, 28 września 2019

Jesienne pozdrowienia z Kołobrzegu

Pozdrawiam wszystkich jesiennie.

Od połowy września jestem w moim kołobrzeskim mieszkaniu. Tym razem za towarzystwo mam tylko mamę. W domu jest więc cisza i spokój. Miasto też jest teraz bardziej przyjazne i wyciszone, z niewielką liczbą turystów (przynajmniej w części zachodniej, bo tam mam swój azyl). Plaża zachodnia też opustoszała i zachęca do samotnych spacerów.

Wszędzie widać jesień.






Niżej są zdjęcia chust, które wydziergałam podczas dwóch pobytów w Kołobrzegu (sierpień - wrzesień). Są przeznaczone na świąteczne upominki. Zrobiłam je takim samym ściegiem. Nie chciało mi się zmieniać, wymyślać. Poszłam na łatwiznę.