Sporo myszek wyhaftowałam w czasie urlopu.
Oto kolejna porcja myszek.
W latach 2009 - 2019 miałam bloga o adresie http://haft.blox.pl Wszystkie blogi zostały zamknięte przez właściciela platformy. Nie sprzedaję swoich prac, nie robię nic na zamówienie.
Kolejna porcja moich urlopowych myszek to gryzonie zajęte domowymi pracami i odpoczywające po tych zajęciach.
Planowałam dłuższy urlop. Okazało się, że część planów została w sferze marzeń bo życie miało inne niespodzianki (niekoniecznie miłe).
Jakie?
Takie między innymi:
1) Opieka nad mamą - są przerzuty, niewiele da się zrobić. Pozostała walka z bólem i za jakiś czas domowe hospicjum.
2) Zapłaciłam sporo swoim własnym zdrowiem za chorobę mamy, która trwa już trzy lata. Od dawna żyję w nerwach i wielkim stresie, mam masę obowiązków. Pod koniec urlopu odezwały się nerwobóle lewego barku i lewej ręki. Wiele lat temu miałam "przyjemność" poznać tę chorobę, łącznie z porażeniem nerwu trójdzielnego twarzy. W zasadzie zapomniałam o czymś takim jak nerwobóle i zupełnie nie spodziewałam się tego, że nagle mnie dopadną. Szalałam z bólu, wyłam, płakałam, przeklinałam wszystko i wszystkich zajmując się w okrojony sposób chorą mamą. Niestety doświadczyłam również utraty przytomności z bólu. Zdarzyło mi się to pierwszy raz w życiu.
Biorę leki i czekam aż to cholerstwo ustąpi.
3) Padł mi komputer. Reanimacja nie przyniosła żadnego skutku - zadziałała na moment i nic, zero, czarny ekran. Niepodziewanie musiałam więc wysupłać kasę na nowy komputer. Straciłam część zasobów ze starego komputera nad czym bardzo rozpaczam.
Podsumowując: urlop był byle jaki, lepiej o nim zapomnieć.
Wyhaftowałam sporo myszek nim dopadło mnie choróbsko. Dzisiaj pokazuję pierwsze z nich.